Rząd przyjął wczoraj projekt znacząco ograniczający dostęp kobiet do hormonalnych leków antykoncepcyjnych. Planowane zmiany dotyczą przede wszystkim antykoncepcji awaryjnej, czyli tak zwanych tabletek „dzień po”.

Jak zapewnia obecny minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, nowy projekt ma na celu „przywrócenie normalności” i zapobieganiu sytuacjom, gdy „nastolatki łykają tabletki antykoncepcyjne jak cukierki”. Według posła, w ostatnim czasie zjawisko te jest prawdziwą plagą wśród nieletnich kobiet.

Lek ellaOne został dopuszczony do sprzedaży na terenie całej Unii Europejskiej w styczniu 2015 roku, a trzy miesiące później w Polsce weszło w życie rozporządzenie zezwalające na sprzedaż antykoncepcji awaryjnej bez konsultacji ginekologicznej wszystkim osobom powyżej piętnastego roku życia.

Aktualnie na rodzimym rynku dostępne są dwa rodzaje tabletek „dzień po”, zawierające takie substancje czynne jak levonorgestrel lub octan ulipsrystalu, które należy przyjąć od trzech do pięciu dni po stosunku. Ich działanie polega na przesunięciu owulacji, a co za tym idzie, na nie dopuszczeniu do zapłodnienia komórki jajowej.

Nowe przepisy wejdą w życie po przegłosowaniu ustawy w Sejmie, a następnie podpisaniu jej przez prezydenta. Sugerując się ostatnimi wydarzeniami w polskiej polityce, możemy jasno stwierdzić, że jest to niestety tylko formalność.

Źródło: PAP