Po wydaniu we wrześniu 2013 roku debiutanckiego albumu „Pure Heroine”, Lorde na dobre dołączyła do grona najbardziej obiecujących wokalistek młodego pokolenia. Wszak sam David Bowie nazwał nowozelandzką artystkę „nadzieją współczesnej muzyki”.

Nic dziwnego więc, że od dłuższego już czasu z niecierpliwieniem czekamy na każde nowe doniesienie na temat nowej płyty dwudziestoletniej artystki. Po wielu szczątkowych informacjach i pojawiających się plotkach, dziś wszystko wskazuje na to, że nową twórczość Lorde usłyszymy już 7 marca.

Wszystko to za sprawą informacji, która pojawiła się na stronie internetowej wytwórni Republic Records. Choć ta została dość szybko usunięta, screen podstrony został opublikowany na jednym z fanowskich profili na Twitterze.

Podana data wydaje się być dość prawdopodobna zwłaszcza, jeśli przypomnimy sobie ostatnie pojawiające się pogłoski. Kilka tygodni temu Lorde zakończyła prace nad nowym teledyskiem, a kilka dni temu wybrane utwory z nadchodzącej płyty zostały udostępnione do odsłuchu przedstawicielom i innym artystom wspomnianej wcześniej wytwórni.

Będzie to tym samym pierwszy od prawie trzech lat nowy utwór wokalistki. Pod koniec września 2014 roku Lorde wydała kawałek „Yellow Flicker Beat”, który znalazł się na ścieżce dźwiękowej kolejnej części filmowych „Igrzysk Śmierci”, a kilka miesięcy później pojawiła się gościnnie na „Magnets” Disclosure . Z kolei w czerwcu ubiegłego roku światło dzienne ujrzała współtworzona przez nią kompozycja „Heartlines” duetu Broods.