Po długich miesiącach artystycznego milczenia, kontrowersyjny Lars von Trier w końcu zdradził pierwsze szczegóły na temat swojego nowego filmu.

„The House That Jack Built” ma nam opowiedzieć historię niezwykle inteligentnego seryjnego mordercy, działającego w Waszyngtonie na przełomie lat 70-tych i 80-tych. Co ciekawe, duński reżyser zdradził w najnowszym wywiadzie z brytyjskim dzienniem The Guardian, iż scenariusz ma nawiązywać do obecnej sytuacji politycznej w Stanach Zjednoczonych, w tym przede wszystkim prezydentury republikańskiego Donalda Trumpa. „Cały pomysł ma się opierać na przedstawieniu złego i bezdusznego życia o którym świadczy niedawny sukces Homo trumpusa – króla szczurów.” – powiedział.

Dodatkowo w sieci pojawiło się tajemnicze zdjęcie trzymającego kosę Von Triera, które jest jednocześnie bezpośrednim nawiązaniem do niemieckiego horroru „Wampir” (1932) w reżyserii  Carla Theodora Dreyera. Być może jest to przygotowana dla nas podpowiedź, czego tak naprawdę możemy się spodziewać po jego nadchodzącym dziele.

Pierwsze pogłoski o „The House That Jack Built” pojawiły się już we wrześniu 2014 roku. Wtedy też jedyną informacją na jego temat był fakt, że miałby to być kilkuodcinkowy serial emitowany w jednej z amerykańskich telewizji. Jak widać, cały pierwotny pomysł szybko trafił do kosza.

W obsadzie filmu mają się znaleźć tacy aktorzy jak Matt Dillon, Riley Keough i Bruno Ganz, którzy pojawią się na planie zdjęciowym już w marcu. Premiera kinowa została natomiast wstępnie ustalona na 2018 rok.